Polskie monety kolekcjonerskie, a kolekcjonowanie monet.

2004_13___100_rocznica_utworzenia_asp_10zl_rewers

Zgodnie z tym co pisał słynny autor horrorów Alfred Hitchcock na początku filmu powinno być trzęsienie ziemi, a potem napięcie powinno dalej wzrastać. Dlatego jako pierwszy artykuł na bloga – wrzucam temat kontrowersyjny, budzący sporo emocji, dotyczący polskich monet kolekcjonerskich. Czy są to jeszcze monety, czy jest to już tzw. złom numizmatyczny, jak je nazywają przeciwnicy?

Początek monet kolekcjonerskich. Czyli od monet okolicznościowych do kolekcjonerskich lustrzanek.

Już w latach 60-tych ubiegłego wieku trwały w Polsce prace nad emisją monet okolicznościowych upamiętniających wielkie rocznice, czy też wydarzenia historyczne. Pierwszą taką monetą były moneta miedzioniklowa o nominale 10 zł wybita z okazji 600-lecia powstania  Uniwersytetu Jagiellońskiego. Monety okolicznościowe bite były w niewielkiej liczbie 2-3 rocznie, ale w dość dużych nakładach. Nawiązywały do tradycji bicia monet srebrnych  II RP o takich samych nominałach, ale różnym temacie monety. W latach 70 ubiegłego wieku monety okolicznościowe przeniesiono na nominały 20 złotowe, a potem na 50 złotowe, zgodnie ze wzrostem inflacji, której wtedy oficjalnie nie było.

W latach 1974-1976 wprowadzono do obiegu 3 monety srebrne o nominale 200 złotych. Monety te pomimo niewielkiej zawartości srebra, dużych nakładów i wysokiego nominału, szybko zniknęły z rynku, zgodnie z zasadą, że „zły pieniądz wypiera dobry”. Społeczeństwo polskie czując inflację i chcąc się od niej zabezpieczyć, dokonało oddolnej akumulacji monet, lokując w nich swoje oszczędności. Jednocześnie dla banku emisyjnego okazało się, że monety srebrne mogą być wspaniałym narzędziem zmniejszania tzw. nawisu inflacyjnego.

Pierwsza moneta kolekcjonerska.

Pierwszą polską monetą kolekcjonerską bitą stemplem lustrzanym była moneta o nominale 50 zł z profilem Fryderyka Chopina na rewersie. Następna monetą w 1973 r. była 100 złotówka z głową Mikołaja Kopernika. W 1976 r. wybito dwie pierwsze monety kolekcjonerskie w złocie, próby 900. A potem już poszło. Ogółem w latach 1945-1989 wyemitowano 77 monet kolekcjonerskich w srebrze oraz 34 szt. w złocie. Monety miały różne próby, nominały i generalne nie były przeznaczone do obrotu pieniężnego. Już w dniu emisji sprzedawane były w cenie wyższej od nominału.  Wkrótce, aby zachować swój lustrzany w większości wygląd,  otrzymały także plastykowe pudełka i kapsle. Na marginesie trzeba dodać, że pomysł bicia monet kolekcjonerskich stemplem lustrzanym nie był polskim wynalazkiem. Narodowy Bank Polski przyłączył się jedynie do mody powstałej na zachodzie Europy.

Uznanie srebrnych monet kolekcjonerskich za towar.

Po tzw. transformacji ustrojowej tj. po 1989 r. i wprowadzeniu podatku VAT – przypisano stawkę tego podatku do srebrnych monet kolekcjonerskich uznając, tym samym,  że monety kolekcjonerskie są zwyczajnym towarem.

Zmieniła się także polityka NBP wobec nich. Nakłady emisyjne zaczęły rosnąć do wielkości nieakceptowalnych przez rynek kolekcjonerski, a nawet i inwestycyjny. Epizod z tzw. „Fundacją Kolekcjonerską”, która w imieniu NBP przejęła pierwotny obrót monetami kolekcjonerskimi, przelał chyba czarę goryczy kolekcjonerów monet, powodując ich odwrócenie się od zbierania tego typu walorów. Powstało nawet stowarzyszenie przeciwników ich zbierania,  próbujące zdefiniować pojęcie tzw. złomu numizmatycznego i wrzucenia do tej kategorii właśnie monet kolekcjonerskich.

Czy jednak słusznie ?

Narodowy Bank Polski na szczęście zauważył skalę problemów. Rozwiązał umowę z „fundacją” i przejął ponownie pierwotna dystrybucję monet. Nakłady monet radykalnie spadły nawet do 5000 szt. w przypadku monet srebrnych. Oczywiście bank  spadek nakładów emisyjnych  i związany z tym spadek przychodów zrekompensował sobie, przez zwiększenie ilości   emisji monet. Praktycznie w każdym tygodniu mamy obecnie jakąś emisję.

Nowa polityka spowodowała, że monety kolekcjonerskie znów zaczęły stanowić źródło pożądania. Pod oddziałami NBP nawet na dwa dni przed emisją ustawiają się kolejki osób chcących kupić dany walor, a sprzedaż w oficjalnym sklepie internetowym NBP trwa kilka minut. Czy oznacza to odzyskanie dawnego blasku? Zobaczymy, czas pokaże.

Czy zbierać jednak monety kolekcjonerskie? Myślę, że  każdy ma prawo do swojego zdania. W sumie zbierać można wszystko, a jeśli przedmiot jest unikalny i w pewnym stopniu niepowtarzalny, oraz ograniczony ilościowo poprzez prawo emisyjne, to spełnia definicję przedmiotu kolekcjonerskiego, nadającego się do tworzenia kolekcji. Możliwości w tym zakresie jest dużo, od zbierania całych roczników monet, poprzez wybiórcze koncentrowanie się na wybranych tematach czy seriach monet. Właściwym wydaje się jedynie oddzielać monety kolekcjonerskie, od pojęcia numizmatyka – rozumianego jako nauka o monetach.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Shopping Cart
Przewiń do góry